sobota, 5 grudnia 2015

Rozdział 18

Zajęczałam cicho, gdy poczułam jak drugie, ciepłe ciało mnie opuszcza. Jednak przewróciłam się na drugi bok, mrucząc się pod nosem. Jednaj byłam bardzo niezadowolona, że tak długo chłopaka nie było, przez co przebudziłam się po jakimś czasie, od razu zauważając jak chłopak siedzi na balkonie, a jego ramiona się trzęsą. Płakał? No cóż.
Wstałam z łóżka, założyłam na siebie wczorajszą koszulkę i wyszłam powoli i po cichu na balkon. Położyłam mu dłoń na ramieniu i cicho westchnęłam, cofając swoją dłoń.
- Nie ma sensu pytania Ci się co się stało, bo i tak mi nie powiesz...Ale proszę, nie siedź długo na dworze i wróć do mnie, do łóżka - mruknęłam jeszcze zaspana, po czym pochyliłam się, całując chłopaka delikatnie w usta, po czym z powrotem wróciłam do środka.

Widok pewnego mężczyzny z żoną i dzieckiem zabolał mnie najbardziej. Nie wiedząc kiedy poczułem jak moje policzki robią się mokre od słonych łez.
-Przecież wszyscy powtarzali mi, że on nie żyję, że go nie ma i nie będzie.- Mówiąc do siebie szeptem, schowałem twarz w dłoniach, by po chwili przeczesać swoje włosy palcami. Nie mogłem powstrzymać swoich łez. Wspomnienia wracały, a ja nie mogłem na to nic poradzić.
W pewnym momencie poczułem czyjąś dłoń na moim prawym ramieniu. Już po chwili wiedziałem do kogo ona należy i nie byłem z tego zbytnio zadowolony. Bałem się, że zacznie przeprowadzać ze mną wywiad, słysząc jednak jej słowa odetchnąłem z ulgą. Ponownie kierując swój wzrok na przechodniów już nie zobaczyłem go. Zaciskając dłonie w pięść, wszedłem z powrotem do pokoju i ubrałem na siebie dresy i koszulkę, wychodząc z hotelu.
Tamtej nocy, nic nie byłoby w stanie mnie powstrzymać, przed tym co zrobiłem.

Wiedziałam, że wyszedł...i wiedziałam, że nie dam rady go powstrzymać. Bardzo się martwiłam o niego i przez to, nie mogłam już spać przez całą noc.
Rano, gdy chłopaka dalej nie było, zaczęłam do niego wydzwaniać, jednak ciągle włączała się poczta głosowa, a na sam koniec okazało się, że zostawił telefon w szufladce przy łóżku. Zaczęłam się bardzo martwić, do tego stopnia, że zaczęłam płakać ze zdenerwowania.

Nie miałem odwagi wrócić do hotelu. Musiałem trochę pochodzić, pomyśleć, a co najważniejsze uspokoić się.
Pomimo tego, że mój spacer znacznie się przedłużył, a na dworze było już jasno, moje serce nadal biło jak szalone na samą myśl o tym co zrobiłem.
Już dawno pozbyłem krwi z moich rąk, ale i tak nadal ją widziałem.
Moje myśli na chwilę zaczęły krążyć wokół Elizabeth, przez co z głośnym westchnieniem skierowałem się w kierunku hotelu.
Czułem się w tej chwili strasznie. To miały być nasze wakacje, odskocznia od tego co nam się przydarzyło. A zamiast tego, będzie miała kolejny powód do płaczu. Moją jedyną nadzieją jest to, że dziewczyna jeszcze śpi i będę mógł ją po prostu okłamać.
Będąc już w obiekcie noclegowym chwyciłem za tacę i nałożyłem na nie śniadanie dla dwóch osób. Wchodząc do sypialni przeżyłem lekki szok, ponieważ dziewczyna siedziała na łóżku i płakała.
Biorąc wdech i wydech podszedłem do niej i przytuliłem ją do siebie, uprzednio kładąc tacę na stoliku.
-Kochanie co się dzieję? -Spytałem z troską w głosie, głaszcząc ją po głowie.

Gdy usłyszałam jak drzwi się otwierają, spojrzałam na nie. Gdy ujrzałam chłopaka, znów cicho zapłakałam, kryjąc twarz w dłoniach, a gdy do mnie podszedł, spojrzałam na niego uważnie.
- Jeszce się pytasz! Wychodzisz nie wiadomo gdzie, po co i z kim. Nie bierzesz w ogóle telefonu i nie wiem co się z Tobą dzieje! - zaczęłam krzyczeć na niego ze łzami w oczach.
- To miały być nasze wakacje! Wspólnie spędzony czas, a ty sobie gdzieś idziesz! - wymamrotałam zła i zmęczona płaczem.

-Przepraszam, kochanie, ale musiałem pojechać do miasta. Wiesz, mam tu parę znajomych i jeden z nich potrzebował mojej pomocy.-Kłamałem jak z nut. Nie chciałem tego robić, ale nie miałem wyjścia. Nienawidzę takich sytuacji.- Poza tym, gdy wychodziłem myślałem, że zasnęłaś i zdążę wrócić nim się obudzisz...Przepraszam Cię, ale już nie płacz. -Powiedziałem i złapałem jej policzki swoimi dłońmi, wycierając łzy kciukami.- Masz całkowitą rację, ale to są nasze wakacje i jeśli tylko będziesz chciała zrobię wszystko co tylko sobie dzisiaj zażyczysz, dobrze?

Oczywiście, że mu nie uwierzyłam. Zbyt długo go znam i wiem kiedy kłamie, jednak nie chciałam tego wszystkiego tak przeciągać, więc udałam, że mu uwierzyłam. Pociągnęłam swoim nosem i spojrzałam mu głęboko w oczy, aż w końcu skinęłam swoją głową, spuszczając zaraz wzrok na swoje dłonie. Wytarłam resztki łez z policzek i odsunęłam się od chłopaka nieco, kładąc się znów na łóżku.
- Nie spałam całą noc.

Gdy Elizabeth tylko się położyła od razu przykryłem ją kołdrą do pasa i pocałowałem ją delikatnie w czoło.
-Prześpij się trochę skarbie. Będę cały czas przy tobie.-Szepnąłem i położyłem się koło niej, przytulając się do jej pleców.

- No ja mam nadzieję - mruknęłam cicho i już po chwili chrapałam cicho pod nosem, skulona na łóżku. Spałam tak kilka dobrych godzin, aż w końcu się przebudziłam wypoczęta. Odsunęłam się od chłopaka i usiadłam na posłaniu, przecierając swoje oczy i cicho ziewając. Boże, było mi tak gorąco! Spojrzałam na chłopaka, a zaraz później na pierścionek, który cały czas był na moim palcu.

Zasnąłem razem z dziewczyną, lecz po zaledwie godzinie obudziłem się nie mogąc ponownie zasnąć.
Przez cały czas wpatrywałem się w Elizabeth co chwilę kreśląc niewidzialne wzorki na jej ciele. Była taka słodka, gdy spała.
-Dla czego ciągle mu się przyglądasz? -Spytałem, gdy po kilku godzinach wyraźnie wypoczęta wstała, i spojrzała na swój pierścionek zaręczynowy ode mnie.

- Bo jest piękny - sapnęłam cicho i odwróciłam się przodem do chłopaka, mocno go obejmując w piersi. Wtuliłam się w niego mocno, po czym zamknęłam jeszcze oczy, wzdychając mu w szyje.
- Co będziemy dzisiaj robić? - zapytałam cicho i spojrzałam uważnie na chłopaka.
- Może pójdziemy na basen? Albo pokąpać się w morzu? - zaczęłam rzucać mu propozycje cała podekscytowana!

Trzymając swoje dłonie na jej plecach, wygodnie oparłem brodę o czubek jej głowy, przymykając przy tym oczy.
-Jeśli chcesz, możemy pójść teraz na plaże, a wieczorem na basen, hm ?- Zaproponowałem jednocześnie chichocząc cicho z jej podekscytowania.Po zaledwie kilku sekundach przybliżyłem ją do siebie najbliżej jak się dało, w efekcie czego siedziała teraz okrakiem na moich nogach, a ja opierałem się o zagłowię łóżka. Biorąc jej twarzyczkę w swoje dłonie uśmiechnąłem się szeroko i pocałowałem ją w sam środek czoła z czułością.

Zacisnęłam swoje oczy, gdy mnie tak pocałował w czoło. Uśmiechnęłam się lekko, patrząc po raz pierwszy na niego z góry.
- Możemy tak zrobić! - powiedziałam z uśmiechem i wygodniej rozsiadłam się na jego biodrach, sunąć dłonią po jego torsie z lekkim rumieńcami na policzkach.
- A pójdziemy na jakąś wycieczkę? Chciałam bym zobaczyć te ruiny zamku co jest za miastem na tym wzgórzu...

-Uwielbiam, gdy tak się rumienisz.-Odparłem wpatrując się w jej rozpalone policzki. Była wtedy tak cholernie urocza.- No to na co jeszcze czekasz ? Ruszaj ten swój seksowny tyłeczek i idziemy !- Zaśmiałem się widząc jak ta od razu znikła mi z oczu za drzwiami łazienki. Sam leniwym krokiem poczłapałem do szafy, ubierając się odpowiednio na naszą wycieczkę.
Naciągając na swój tyłek spodnie, coś mi podpowiedziało, abym się odwrócił. Gdy to zrobiłem moja dziewczyna perfidnie gapiła się na mój tyłek przegryzając swoją dolną wargę.- Oj, nie ładnie jest tak kogoś podglądać, kochanie.- Dzięki moim słowom cała jej słodka twarzyczka przybrała kolor czerwony, a z moich ust uciekł chichot. Gdy byłem już gotowy, podszedłem do mojej dziewczyny i całując ją krótko w policzek, splotłem nasze dłonie wychodząc z naszego hotelowego pokoju.

Wywróciłam swoimi oczami na tą uwagę. Jakby to on był tutaj najbardziej święty z naszej dwójki. Zboczeniec jeden!
Chętnie splotłam z nim swoje palce, po czym wyszłam z pokoju hotelowego, idąc, tak jak było wcześniej mówione - na basen. Zajęłam nam dwa leżaki, po czym niemal od razu wskoczyłam do wody, wołając chłopaka za sobą, by dołączył również do mnie

 Będąc już na basenie, dziewczyna nie tracąc więcej czasu od razu ruszyła do wody. Ja natomiast zająłem jeden z dwóch zajętych przez dziewczynę leżaków zaczynając napawać się promieniami słonecznymi.
Po krótkiej chwili usłyszałem wołanie dziewczyny na co uśmiechnąłem się i dołączyłem do niej od razu skradając jej jednego krótkiego buziaka.
Na początku pływaliśmy sobie spokojnie w basenie o pokaźnych rozmiarach, rozmawiając niemal o wszystkim. Jednak po jakimś czasie wyraźnie nam to się znudziło, ponieważ zaczęliśmy wygłupiać się w wodzie, ochlapując siebie nawzajem. W chwilach takich jak ta byłem na prawdę szczęśliwy i dziękowałem Bogu, że dziewczyna dała mi kolejną szanse, mogąc wynagrodzić jej te wszystkie krzywdy jakie jej wyrządziłem.
Zmęczeni, ale jakże zadowoleni, po pewnym czasie wyszliśmy z basenu kładąc się na naszych leżakach. - Kochanie chcesz coś do picia ? - Spytałem z zamiarem pójścia po jakieś zimne napoje do baru dla nas dwojga....
Szablon wykonany przez Lady Spark